foto1
foto1
foto1
foto1
foto1
Nasza szkoła jest miejscem, w którym proces nauczania - uczenia się stanowi radosne przeżycie dla uczniów i nauczycieli. Osiągamy to, stosując metody i techniki przyspieszonego uczenia, dzięki którym pomagamy każdemu dziecku rozwijać się na miarę swoich możliwości.

„NIE ŚWIĘCI GARNKI LEPIĄ” I PO ZAMKACH CHODZĄ…

30 maja klasa pierwsza i czwarta były na wycieczce w Wygiełzowie. Wygiełzów to malownicza miejscowość położona u stóp nie mniej malowniczego zamku Lipowiec, a właściwie jego ruin – jednej z atrakcji Szlaku Orlich Gniazd, niedaleko Zatora.

 

 

 

Już w autobusie uczniowie mieli za zadanie wypatrywać na horyzoncie wieży zamku, do którego się udawali. Tutaj też zrozumieli, dlaczego szereg tych historycznych budowli na Jurze Krakowsko –Częstochowskiej nazywa się Szlakiem Orlich Gniazd.

Po przybyciu na miejsce udaliśmy się do zamku. Wejście pod górę nie stanowiło dla nikogo żadnej trudności. Wszyscy zachwycili się tym, co zobaczyli. Największą atrakcją okazały się dyby – średniowieczne narzędzie tortur, a także samo wejście na wieżę, z której rozciągał się malowniczy widok na najbliższą okolicę.

Po obejrzeniu zamku przeszliśmy do Nadwiślańskiego Parku Etnograficznego w Wygiełzowie, w którym zgromadzono szereg starych budowli z małopolskich wsi i miasteczek. Można tu było zobaczyć głównie chaty wiejskie, począwszy od autentycznej chaty sołtysa, poprzez chatę bogatego chłopa, w której mieściła się także szkoła (w jednej izbie!), po chałupę biedoty. Uwagę uczniów przyciągały stare sprzęty – wszyscy z wielkim zapałem  próbowali odgadnąć jeżeli nie nazwę, to przynajmniej przeznaczenie każdego z nich. Czasami się to udawało, ale częściej nie, ponieważ dzieci nie wyobrażają sobie, że można było kiedyś żyć bez telefonu i Internetu, a nawet bez prądu!

Jedną z atrakcji wycieczki była wizyta w domu garncarza. Tutaj uczniowie mieli okazję przekonać się, że każdy może sobie ulepić swój garnek, ale nie jest to wcale takie proste.

Wycieczka była bardzo udana. Humory dopisały, pogoda też, choć… zmoczyło nas w Skawinie, gdy podjechaliśmy przed szkołę, runął rzęsisty deszcz, ale była to tylko dodatkowa atrakcja!